• Wpisów: 51
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:23
  • Licznik odwiedzin: 12 490 / 789 dni
 
diecescalovestory
 
  Nazywam się Alicja, mam 16 lat i od 2 miesięcy wiem, że jestem ciężko chora, nie jest to przyjemne. Co mi dolega? Otóż, moim organizmem zawładnął nowotwór. Wszystko wyszło całkiem niespodziewanie, podczas kontrolnych badań, moje wyniki były dość niepokojące. Zaczęły się wszelkie poszukiwania przyczyn.
  Dzień, w którym usłyszałam podczas wizyty, że to nowotwór, straciłam wiarę w to, że kiedyś będę szczęśliwa, bo nigdy nie będzie mnie stać na leczenie, czyli moje życie może zakończyć się tylko w jeden sposób jakim jest śmierć - koszt leczenia wynosi 20 tyś. złotych.
Może opowiem trochę o moich marzeniach, bo przed śmiercią chciałam spełnić chociaż kilka, oto lista moich marzeń, pisałam ją kiedy miałam 11 lat:

1. Lecieć samolotem do Stanów Zjednoczonych

2. Móc spotkać się z kilkoma sportowcami - B. Kurek, K. Kłos, M. Kubiak, J. Błaszczykowski, Ł. Piszczek, Ł. Fabiański, M. Jurecki, P. Chrapkowski

3. Skończyć dobrą szkołę - miałam na myśli liceum, na kierunku biologiczno - chemiczny, a później studia medyczne. Chcę pomagać ludziom  

4. Znaleźć dobrą pracę

5. Żyć jak każdy normalny człowiek, bez choroby

Niby lista krótka, ale te marzenia są dla mnie ważne. Co gorsze numer 2 prawdopodobnie nigdy się nie spełni. Cała rodzina dowiedziała się, że jestem chora, wujek rozmawiał z fundacją, która obiecała, że się zajmą i za każde udostępnienie postu na Facebook'u i innych portalach i stronach będą wpływały pieniądze.
Ja już straciłam nadzieję na to, że jeszcze kiedy kolwiek będę zdrowa. Nigdy nie uda się zdobyć tych pieniędzy, to przecież tak wielka kwota. Będę wdzięczna tym osobom, które przekażą pieniądze na moje leczenie.
Przed chwilą dzwonił wujek, ten który rozmawiał z fundacją pytał czy jesteśmy w domu, chce nas odwiedzić, szczególnie Mnie. Mówił, że to coś niesamowitego, taka niespodzianka.

Właśnie przyjechał wujek, minęło dokładnie 45 minut. Nie mogłam się doczekać co to za prezent dla mnie.
- Alu, specjalnie dla Ciebie załatwiałem to wszystko. Chcę, żeby twoja marzenie się spełniło - powiedział mężczyzna
- Wujku, niestety, ale żadne z moich marzeń się już raczej nie spełni - spuściłam głowę mówiąc to, nie chciałam pokazać moich łez słabości
- Nie możesz tak mówić, musisz wierzyć, że wszystko będzie dobrze - pocieszał mnie i motywował wujek
- Już nigdy nic nie będzie dobrze, nie usiłujcie mi wmówić, że będę zdrowa i szczęśliwa bo wiem, że moje życie dobiega końca. Nie wiem ile mi zostało, może dzień, miesiąc, rok, a nawet pięć lat - tym razem moje nerwy osiągnęły maksimum, popłakałam się
- Ja wciąż wierzę, że uda się zebrać te potrzebne pieniądze - odpowiedział mężczyzna
- Wszystko się okaże, ale ja też w to wierzę - poparła moja mama, ja wciąż płakałam, bo wiedziałam, że nie ma dla mnie szansy
- No dobrze, a teraz tak jak obiecałem niespodzianka - zaczął - widziałem ostatnio Twoją listę życzeń, pomimo, że nie było łatwo to jakoś mi się udało i punkt chyba numer 2 się spełni - dodał
- Ale jak to? Przecież to są sportowcy - powiedziałam zdziwiona
- Tak, ale oni zobaczyli na stronie informację o Tobie i postanowili, że chętnie się z Tobą spotkają. Całe 2 tygodnie, taka jak by kolonia - wytłumaczył od razu
- O jej dziękuję wujku - mocno go przytuliłam
- Wyjeżdżasz za tydzień, o godzinie 11, na miejscu będziesz około 13:30 z rodzicami, a wieczorem już o 18:40 przyjadą chłopacy. I zrobią zmianę, mama i tata wrócą do domu a ty będziesz się z nimi świetnie bawiła - wyjaśnił wszystko co powinnam wiedzieć, resztę informacji podał rodzicom, aby wiedzieli gdzie mnie zawieźć  
          DZIEŃ PRZED WYJAZDEM  
- Alusia idź się pakuj, bo nie zdążysz. Ja tam za chwilę przyjdę Ci pomóc, tylko pozmywam po obiedzie dobrze? - powiedziała
- Oczywiście mamo - odpowiedziałam po czym poszłam do pokoju aby wziąć najpotrzebniejsze ubrania i kosmetyki.
Najpierw spakowałam moje ulubiona buty, nawet 2 pary. Później spodnie, koszulki, wzięłam też spódniczkę i sukienkę. Może się coś z tego przyda. Do torebki wrzuciłam słuchawki, chusteczki i pieniądze oraz butelkę wody. Kilka dodatkowych butelek znalazło się w walizce. W tym czasie do pokoju przyszła mama i zapytała
- Pomóc Ci w czymś?
- Myślę, że wszystko jest już spakowane - uśmiechnęłam się
- No dobrze, chodź na kolację - odwzajemniła uśmiech
- Jak ten czas szybko zleciał na pakowaniu - powiedziałam i ruszyłam w stronę kuchni
Po zjedzonej kolacji, poszłam wziąć kąpiel. Później dopakowałam żel do kąpieli, szampon do włosów i inne potrzebne rzeczy. Po czym poszłam spać.
Rano obudziłam się dość wcześnie, zeszłam na dół. Na stole stało śniadanie, rodzice już mieli mnie wołać.
- Hej mamo, hej tato - uśmiechnęłam się i przytuliłam ich na powitanie
- Cześć córeczko, jak się spało? - spytała kobieta
- Dobrze, wyspałam się i jestem gotowa na ten dzień - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- To się cieszymy - tym razem odezwał tata
Zjadłam szybko śniadanie, wykonałam poranne czynności. Założyłam wcześniej wybrane przez siebie ubranie i zaczęłam czytać książkę. O godzinie 10:50 tata przyszedł po moją walizkę. Do torebki dołożyłam książkę i poszłam na dwór. Mama zamknęła dom i wyjechaliśmy w drogę. Tak jak mówił wujek po dwóch godzinach byłam na miejscu. Budynek był dość duży, mieściło się tam 10 pokoi dwuosobowych, taki jakby salon, mała restauracja i około 5 łazienek. Był to taki jak bym malutki hotel.  
Z małym opóźnieniem bo o 18:50 pojawili się wszyscy z mojej listy. Przedstawili się, co później i ja uczyniłam. Udali się do pokoi, zostawili walizki i zeszliśmy na kolację. Po zjedzonym posiłku poszliśmy do "salonu". Gdzie zdążyliśmy każdy o sobie opowiedzieć, porozmawiać. Zbliżała się godzina 23:30. Poszliśmy do pokoi, ja miałam sama, a reszta chłopaków po 2 w pokoju. Drugie łóżko było wolne. Szybko zasnęłam.
Rano wstałam około 8:40, dzisiejszy dzień zaplanowaliśmy przy okazji wieczornej rozmowy. Będziemy grać w siatkówkę, jutro w ręczną, a po jutrze w piłkę nożną. A później jakieś testy w drużynach, która grupa wie więcej o danym sporcie.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Dzisiaj jest już ostatni dzień, miło spędziłam ten czas z chłopakami. Codziennie dużo przebywaliśmy na świeżym powietrzu. Zjedliśmy kolację, jeszcze ostatnie zdjęcia, oczywiście każdy dał mi autograf i odwieźli mnie do domu swoim busem.
Dowiedziałam się od nich, że zbiorą dla mnie te pieniądze, część swoich wypłat także trafi do mnie. Bardzo mnie to ucieszyło, a już nie miałam nadziei.

Minęły 3 miesiące od momentu kiedy wróciłam do domu z kolonii, jestem w szpitalu i czekam na operację. Boję się tego, ale wiem, że wszystko już teraz się ułoży i będzie dobrze.


*********************
Obiecałam wam tego One shota, miał być szybciej ale miałam niespodziewany wyjazd. Trochę się przedłużyło bo musiałam go dokończyć. Tym razem troszkę smutny, troszkę wesoły. Następny możliwe, że dopiero w sobotę

~Lenka~

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Niezłe opowiadanie ;) Fajnie, że skończyło się szczęśliwie :) Na następny raz  spróbuj napisac dłuższą częśc i zrobic coś zaskakującego ;)
     
  • awatar
     
     
    Konstruktywny Krytyk
    Wielka szkoda, że nie zastosowałaś się do wszystkim moich porad. Błagam nie pisz tych godzin z dokładnością co do minuty-nikogo to nie obchodzi. To jest denerwujące. Pojawiły się też błędy interpunkcyjne, czyli brakujące przecinki i kropki. Nie obyło się też bez pomyłek stylistycznych np. "Dzień, w którym usłyszałam podczas wizyty, że to nowotwór, straciłam wiarę w to, że kiedyś będę szczęśliwa" zamiast "W dniu..." Pojawiają się niezgodności w treści. Skoro napisała listę w wieku jedenastu lat (nie była wtedy chora) to skąd wziął się punkt piąty?! Była jasnowidzem? O brakujących literkach to już nie wspomnę. Przykro mi ale nie zaciekawiłaś mnie tą historią, może gdybyś bardziej to dopracowała byłoby lepiej. Postaraj się! Czasami warto pomyśleć dłużej, a napisać coś dobrego na co nikt nigdy nie wpadł zamiast kiepskiego "one shota" napisanego jak dla mnie w kilka minut. Oczekujesz pozytywnych komentarzy, a tak naprawdę wcale nie udoskonalasz swojego stylu wypowiedzi.
     
  •  
  •  
     
    Na całe szczęście, że dobrze się skończyło :)